Młodzież o "Obronie Sokratesa" (teksty z portalu www.sciaga.pl)




Program życiowy Sokratesa na podstawie "Obrony Sokratesa"

O Sokratesie, fundamencie antycznej kultury, na którym powstały wybitne filozoficzne kolumny, słyszał chyba każdy. Uważano go za zbrodniarza, mistrza, przewodnika, idiotę. Do historii jednak przeszedł nie tyle za słowa, co za czyny, bo tak jak Jezus Chrystus nauczał własnym życiem.

Uznawany przez każdego chrześcijanina Mesjasz kontra syn kamieniarza i akuszerki. Obaj zginęli za wyznawane przezeń wartości i głoszoną naukę. Jednak jak żył Chrystus wie niemal każdy, natomiast o Sokratesie… Gdyby zapytać przeciętnego Polaka jaki był program życiowy Sokratesa zapewne uśmiechnął by się głupio i zaczął mamrotać pod nosem, że „rzeczony Sokrates wielkim filozofem był i żył jakoś tak przed naszą erą” . Czy można jednak przejść obojętnie obok filozofii o tyle wielkiej, co głoszącej bezgraniczną wiarę w sprawiedliwość i umiłowanie cnoty jako najważniejszej wartości? Sam Sokrates nie pozostawił po sobie żadnego dzieła. Jednak o jego twórczości, jakże cennej dla naszej kultury, dowiadujemy się poprzez twórczość jego ucznia, Platona. Szczególnie dużo informacji dostarcza nam „Obrona Sokratesa”, jeden z dialogów sokratycznych, w którym autor opisuje przebieg procesu swojego mistrza.

Sokrates umiłował sobie dobro i cnotę, jako najważniejsze wartości w życiu człowieka. Wychowywał swoich synów nie w trosce o pieniądze i zaszczyty, ale w wierze w prawość, dobro i sprawiedliwość. Kiedy jasnym stało się, że umrze, prosił Ateńczyków jedynie, aby jego synów wychować tak, jak on wychowywał lud ateński. [] Uważał, że „gorszy człowiek „nie ma prawa” zaszkodzić lepszemu”. Na procesie mówił, że „[…] ja o swoje sprawy zgoła nie dbam i spokojnie patrzę na swój dom w zaniedbaniu, i to już od tylu lat, a ciągle jestem waszym dobrem zajęty. Prywatnie przychodzę niczym ojciec albo straszy brat, i każdego namawiam, żeby dbał o dzielność”. W „Obronie Sokratesa” widzimy też, jak ważna dla filozofa jest sprawiedliwość. Sokrates wolał zostać skazany na śmierć, niż wpływać na emocje sędziów. Zamiast przyprowadzić lamentującą rodzinę, on starał się przekonać sędziów do swojej niewinności racjonalnymi argumentami wierząc, że dla osądzających sprawiedliwość jest równie ważna jak dla niego.

Jest jednak coś, co interesuje głównie przyszłych nauczycieli i pedagogów. Owym „czymś” jest sposób, w jaki Sokrates nauczał. I nie była to jedna metoda, którą chciał nauczać wszystkich Ateńczyków. Dla Sokratesa takim środkiem był dialog. Sam mówił o sobie, że jest jak giez, który mobilizuje konia do działania. Jednak sokratejski dialog nie zawsze wyglądał tak samo. Sokrates dzielił poznanych ludzi na niejako dwie grupy: do pierwszej należeli ci, w których filozof widział potencjał mądrości, do drugiej zaś ludzie, którzy myśląc o sobie jako o osobie mądrej, nie widzieli swojej głupoty. I tak na pierwszej grupie Sokrates stosował metodę majeutyczną: zadawał pytania, mające naprowadzić ich na właściwą drogę ku mądrości, pomagał jedynie w „urodzeniu” wiedzy o życiu, tak jak akuszerka pomaga przy porodzie. Porównanie to nie jest bardzo zaskakujące, wiedząc, że matka Sokratesa była akuszerką, a jej syn szukał bardziej cenił sobie mądrość życiową, niż tą jedynie teoretyczną. Warto jednak wspomnieć, że oprócz cudowanie metody „narodzin” mądrości, Sokrates stosował też drugą, ironiczną. Jeśli nie widział w człowieku choćby iskierki mądrości, a jedynie dumę z pozornej wiedzy o życiu, wtedy stawał się wrogiem innych. Tak zadawał pytania, aby ukazać rozmówcy, że jego poglądy bądź to przeczą same sobie, bądź też udowadniał, że ów człowiek nie jest w stanie wyjaśnić pojęcia, o którym mówi. Twierdził, że „wie, że nic nie wie” i szukał w drugim człowieku pokory, przyznania się do niewiedzy na pewne tematy. Uważał, że mądrzejszy jest ten, kto potrafi stawić czoło niewiedzy, szukać odpowiedzi na pytanie, a nie obnosić się powierzchowną wiedzą. Przez to nie namawiał do przyłączenia się do grupy przez niego nauczanej, a chciał jedynie, by ludzie, którzy słuchają jego rozmów, mogli rozwijać się i dyskutować z nim.

Tak jak zwolenników, Sokrates miał też wrogów. I to głównie wśród arystokracji. Za swoją ironię w nauczaniu poprzez metodę elenktyczną i ośmieszanie zamożnych stał się wrogiem polis. Oskarżenie, jakkolwiek nie mające ścisłego związku z prawdą, zostało potwierdzone w trakcie rozprawy. Nie od dziś wiadomo, jak przekupni mogą być ludzie, jednak w przypadku Sokratesa, zaskakujące było to, że po jego śmierci Ateńczycy zrozumieli jak wielki błąd popełnili, postawili nawet pomnik swojemu mistrzowi. Tak, tak. Ten, który uznany został za wroga demokracji, skazany na śmierć przez wypicie trucizny doczekał się po śmierci pomnika. Ironia losu?

Sokratesa oskarżono o psucie młodzieży i wyznawanie bogów, których państwo nie uznaje. I tu właśnie pojawia się kolejny, niezwykle ciekawy aspekt życia Sokratesa. Otóż owym „bóstwem” lub raczej „głosem wewnętrznym” jak wypowiadał się o tym sam filozof był daimonion. Dziś moglibyśmy to najłatwiej kreślić mianem sumienia, lub intuicji, lecz Sokrates uważał to za ducha, który nie tyle wieszczy przyszłość, co wskazuje którą drogę w życiu wybrać. To właśnie duch opiekuńczy nakazywał mu postępować zgodnie z wyznawanymi zasadami, choć Sokrates nie wiedział, czy śmierć będzie dobra dla niego, czy też zła.

Nie jest łatwo podsumować zasady rządzące życiem Sokratesa. Z jednej strony uważany za wroga demokracji, demoralizatora młodzieży, heretyka, z drugiej wielki filozof, wzór dla potomnych. Ten, który wierzył w absolutne znaczenie cnoty i dobroci, który wiedzę utożsamiał z ową cnotą, wreszcie ten, który był do końca żył wyznawanymi zasadami kontra przekupność, fałszywość i kłamstwa. Wierzył i umarł za wiarę. Męczennik swoich czasów. Niełatwo jest opisać tak barwną postać antycznej kultury. Może lepiej próbować żyć jak on?

Autor: veryblackhole; dodano 15/XII/2007




Obrona Sokratesa

Aby zanalizować motyw duszy w filozofii Sokratesa, należałoby najpierw zapoznać się z jego życiem i twierdzeniami filozoficznymi.

Sokrates, (470-399p.n.e) uważany, za najmądrzejszego filozofa wszechczasów, był „ojcem racjonalizmu”. Na jego poglądach wzorowało się wielu późniejszych filozofów. Stał się symbolem człowieka nie zależnego, nie bał się wydawać swojej opinii nawet w chwili, w której zależało od tego jego życie. Był wzorem lojalności. Nie wyparł się swoich idei.

Jego życiowym celem, było ciągłe zdobywanie wiedzy, (choć nie pozostawił po sobie żadnych dzieł). Przekonywał ludzi do nauki, bo tylko w niej widział „cnotę” (arete).

Sokrates uwielbiał rozmawiać. Był polemistą, miał dar przekonywania, dlatego stał się zagrożeniem dla polityki ateńskiej. Władców, niepokoił fakt, że Sokrates miał wielu wykształconych uczniów, który mogliby zacząć buntować się przeciwko rządowi. Został oskarżony o deprawowanie młodzieży i rzekomy ateizm. Anytos, Meletos i Lykon byli głównymi oskarżycielami wielkiego filozofa. Sokrates został skazany na śmierć.


Obrona Sokratesa jest to jeden z licznych dialogów Platona. Zostało w niej przedstawione przemówienie Sokratesa przed, po i w trakcie sądu. Platon był jednym z wielu jego uczniów. Dlatego stał się dla niego jednostką wybitną i wzorem do naśladowania. Wbrew pozorom, jego filozofia opierała się głównie na odbieraniu świata poprzez zmysły, odbiegała więc od poglądów Sokratesa. Jako jeden z pierwszych zajął się człowiekiem, jego problemami i tzw: ”bólem istnienia”. Uważał, że ludziom zależy tylko na pieniądzach i sławie a wyższe wartości (tu: dusza) są im odległe i nie pojęte. Przekonywał napotkanych ludzi do zajrzenia wewnątrz siebie i zaopiekowania się zszarpanym sumieniem. Przyrzekał, że do póki żyje, będzie przekonywał o swoich racjach.

Sokrates był przekonany, że wartości ziemskie są nic nie warte, mijają wraz ze śmiercią ciała i nie przynoszą żądnych korzyści. Dusza natomiast staje się dla niego celem najwyższym. Jest odpowiedzialna za to jakimi jesteśmy ludźmi czy postępujemy dobrze czy źle i czy zdobywamy wiedze aby pomóc innym. Jest sercem i rozumem zarazem, ponieważ pozwala nam rozróżnić dobro i zło, to sedno naszej egzystencji. Dusza jest właściwością, bez której nie bylibyśmy ludźmi. Nasze życie nie miało by sensu. Ciało jest tylko powłoką, która utrzymuje nas przy życiu na ziemi, nie ma większego znaczenia, ponieważ jest przelotna. Prawdziwą syntezą intelektu i człowieczeństwa jest dusza, wewnątrz, której „osadzają się” wszystkie grzechy. Powinniśmy ją upiększać i dbać o nią. Niestety w większości przypadków (Anytos, Meletos i Lykon) jest brutalnie zapomniana, co spowoduje, że po śmierci musi odkupić swoje winny. Dlatego właśnie Sokrates uważa, że życie zgodne z rozkoszami ciała jest zabójcze dla duszy, która cierpi.

W chwili swojej śmierci jest dumny z siebie i nie boi się umrzeć, bo wie, że jego dusza jest czysta. Filozof jest pewny, że został wysłannikiem Boga i on nakazał mu nawracać ludzi „Tak rozkazuje Bóg…”, ”…ta moja służba Boża.”


Myślę, że dusza jest wskaźnikiem naszej osobowości. Człowiek bez ideałów jest jak człowiek bez duszy. Pusty i bezsensowny. Uważam, że absurdem jest życie takiego człowieka, ponieważ nie tworzy w swoich relacjach z innymi ludźmi „czegoś”, co mogłoby im pomóc. Umiera, więc i nie pozostaje po nim żaden ślad. Być może, dusza według Sokratesa to skupisko uczuć, emocji i współczucia, dlatego jest tak ważne dla człowieka. To główne ogniwo które pozwala znaleźć w nim ludzkie cechy.

Autor: agnie88szka; dodano 12/XII/2004




Obrona Sokratesa

Sokrates został skazany, przez sąd ateński w 399 r. p.n.e. za ateizm i deprawowanie młodzieży. Proces ten miał charakter polityczny, gdyż filozof naraził się zamożnym i wpływowym Ateńczykom. Jego oskarżycielami byli: Meletos i Anytos.

"Obrona Sokratesa" została napisana przez Platona. Nie wiemy dokładnie w jakim czasie to nastąpiło, ani nie da się rozstrzygnąć na ile prawdziwe są przytoczone w niej słowa.

Sokrates rozpoczyna swą mowę obronną od przedstawienia sędziom skąd wzięły się fałszywe oskarżenia przeciw niemu: "... Znacie Chajrefona. To mój znajomy bliski od dziecięcych lat i mnóstwo z was ludzi dobrze go znało On wtedy razem poszedł na to wygnanie i wrócił razem z wami. I dobrze wiecie jaki był Chejrefon; jaki gorączka, do czego się tylko wziął. I tak raz nawet do Delfów poszedł, odważył się o to pytać wyroczni i, jak powiadam - nie róbcie hałasu obywatele - zapytał tędy wprost, czyżby istniał może ktoś mądrzejszy ode mnie. No i Pytia odpowiedziała mu, że nikt nie jest mądrzejszy. Chcę wam pokazać skąd się wzięła potwarz. Bo ja kiedym to usłyszałem, zacząłem sobie myśleć tak: Co właściwie mówi Apollo, jakąż to zadaje zagadkę? Ja przecież nie czuje w sobie ani małej ani wielkiej mądrości. Cóż więc on ma na myśli nazywając mnie najmądrzejszym? Niepodobna, żeby kłamał. Nie przystałoby mu to. Długo nie mogłem pojąć, co znaczą jego słowa. Aż w końcu poświęciłem się takiemu oto badaniu. Poszedłem do kogoś z ludzi, którzy uchodzili za mądrych, aby jeśli gdziekolwiek, to właśnie w spotkaniu z nim udowodnić wyroczni, że się myli: ujawnić, że ten oto jest mądrzejszy a tyś powiedziała że ja. Badając zaś owego człowieka, nie ma potrzeby, aby tu wymieniać tu jego nazwisko, był to któryś z polityków, właśnie z nim miałem takie doświadczenie, Ateńczycy... Otóż gdy z nim rozmawiałem, zaczęło mi się odsłaniać, że on wydaje się mądry wielu innym ludziom, a zwłaszcza sobie samemu, a wcale taki nie jest. Potem więc starałem się mu wykazać, że uważa się za mądrego, a mądry nie jest. Stąd mnie znienawidził i wielu innych, którzy przy nim byli(...) Wygląda na to Ateńczycy, że tak naprawdę Apollo jest mądry, a przez wyrocznię on mówi, iż ludzka mądrość niewiele jest warta albo nawet nic. I że wymieniając Sokratesa, tylko po to posługuje się moim imieniem, aby mię pokazać jako przykład, jakby mówił: Ten z was, ludzie jest najmądrzejszy, kto, jak Sokrates, pojął, że nic nie jest naprawdę wart jeśli chodzi o mądrość..." Jasno wynika, że Sokrates, pod wpływem przepowiedni i własnej chęci jej sprawdzenia, wielokrotnie rozmawiał z ludźmi, żeby sprawdzić czy znajdzie się ktoś mądrzejszy od niego. Stosował w tych rozmowach dwie można powiedzieć demagogiczne metody. Pierwsza polegała na zbijaniu w dyskusji tez przeciwnika i doprowadzanie jego wywodów do absurdu; używając drugiej pozwalał, aby w rozmówcy "narodziła się" wiedza, co jest możliwe, gdyż każdy człowiek ma w swoim umyśle wiedzę wrodzoną, którą można zeń wydobyć używając odpowiednich pytań i naprowadzeń. Nie chciał w ten sposób nikogo urazić, tylko wytykał ludziom błędy i obłudę. Wielu Ateńczyków udawało tylko, że są mądrzy, albo nie zdawało sobie sprawy, że mądrzy nie są.

Jednak, wypowiadając swoją mowę obronną, można stwierdzić, że Sokrates pogodził się ze śmiercią. Świadczą o tym jego słowa skierowane do oskarżycieli i obrońców: "...Teraz pragnąłbym coś przepowiedzieć wam, którzy mię skazaliście. Bo jestem już na tym progu, gdzie zazwyczaj ludzie najwięcej wieszczą: gdy mają umrzeć. Przepowiadam więc, mężowie, którzy mię zabiliście, że zaraz po mojej śmierci spadnie na was kara o wiele cięższa, na Zeusa, od tej, przez którą mnie zadaliście śmierć (...) jeśli, mniemacie, ze zabijając ludzi powstrzymacie kogokolwiek od ganienia was za to, że nie żyjecie jak należy, niepięknie myślicie.

Bo to, ani możliwe, ani piękne, zabezpieczyć się w taki sposób. Najpiękniej i najprościej jest nie gnębić innych, ale starać się samych siebie zrobić jak najlepszymi. Tyle pożegnalnych słów wieszczby dla tych, którzy mię skazali..." W tych słowach Sokrates, wręcz grozi sędziom, którzy skazali go na śmierć, wytyka im błędy i naucza. Tak nie zachowuje się człowiek, który chcę uniknąć śmierci. Jednak silnie wierzy w sprawiedliwość sądu ateńskiego. Następnie zwraca się do sędziów mu przychylnych. Opowiada im o przyczynach i skutkach oskarżenia oraz o śmierci. "... Zastanówmy się nad tym, jak wielka jest nadzieja, że to coś dobrego. Bo jednym z dwojga jest śmierć. Albo to jest tak, że tam po prostu nic nie ma i człowiek po śmierci niczego w ogóle nie odczuwa, albo jest to tak jak mówią, jakaś przemiana i przeniesienie duszy stąd, gdzieś na inne miejsce. Jeśli to brak jakiegokolwiek odczuwania, jeśli to jest coś tak jak sen, w którym śpiącemu nawet wcale się nic nie śni, przecież cudownym zyskiem byłaby śmierć: myślę sobie, że gdyby ktoś nocą, w której tak mocno zasnął, iż nawet mu się nic nie śniło, miał porównać inne noce i dni swojego życia i zastanowiwszy się nad nimi powiedzieć, ile dni i nocy przeżył lepiej i przyjemniej od tamtej, myślę, że nie tylko jakiś zwykły człowiek, ale sam król perski uznałby, iż na palcach można by je policzyć w porównaniu z resztą dni i nocy. Jeśli więc śmierć jest czymś takim, ja uważam ją za zysk. Bo i cały czas wtedy nie wydaje się dłuższy niźli jedna noc. A jeśli śmierć to jest jakaś podróż stąd do jakiegoś miejsca i prawdą jest to co mówią, iż tam wszyscy są umarli, jakże mogłoby większe od niej być dobro, sędziowie? Skoro ktoś, przybywszy do Hadesu, uwolniwszy się od tutejszych rzekomych sędziów, znajdzie tam takich, którzy zaiste są sędziami, a powiada się o nich, że sądy tam sprawują, Minos, Radamantys, Ajakos, Triptolemos, i inni jeszcze półbogowie, którzy za życia byli sprawiedliwi, czyż to przykra jest emigracja? Albo spotkać tak Orfeusza i Muzajosa, Hezjoda i Homera? Ileż by nie jeden z was dał za to! Co do mnie, chcę częściej umierać jeśli to wszystko prawda...". Dalej Sokrates mówi sędziom, aby dbali o swoje życie na ziemi, bowiem dobremu człowiekowi nic nie może złego się przytrafić ani za życia, ani po śmierci. Filozof wspomina jeszcze swoich synów, aby ci którzy pozostali przy życiu zajmowali się nimi i pilnowali, aby dbali o cnotę i męstwo, niźli o majątek.

"Obrona Sokratesa" kończy się śmiercią filozofa. Jego egzekucja została przełożona z powodu świąt. Do samego momentu wypicia cykuty, Sokrates rozmawia ze swoimi uczniami, przyjaciółmi i rodziną, porządkuje wszystkie sprawy na ziemi.Sokrates uprawiał bezinteresowną działalność nauczycielską, zajmowali go ludzie, nie przyroda, którą obserwowali inni filozofowie starożytni. Uczył ludzi cnoty, a ściślej - uczył ich rozumowania, aby przez nie mogli osiągnąć wyższe wartości moralne. Był pierwszym, który wyróżnił dobra moralne i cenił je wyżej niż dobra materialne. Tego właśnie uczył przypadkowych przechodniów na rynku ateńskim, wzywając ich do zastanowienia się nad celem życia i jego wartościami. Uważał, że podstawą cnoty - która zapewnia szczęście i pożytek - jest wiedza. Wiedzieć co jest sprawiedliwe, znaczy być sprawiedliwym. Jego etyka, ma zatem charakter intelektualny. Głosił jako pierwszy, że mądrość polega na uświadomieniu sobie własnej niewiedzy, w tym sensie czuł się mądrzejszy do innych i drażnił Ateńczyków. W historii jest ceniony za ojca logiki i etyki, Jego poglądy to: "nierozłączność szczęścia, cnoty i rozumu".

Autor: advnia3; dodano 10/II/2008